Dzieje klubu sportowego opowiedziane skanami starych gazet.
Blog > Komentarze do wpisu

Najdłuższa seria porażek w ekstraklasie

1953

Mecz dwóch Ogniw. Bytomskiego, któremu nie wolno było zwać się Polonią z krakowskim, któremu zabroniono nosić nazwę Cracovii. Poszło źle, po ciekawym meczu zwyciężyli Ślązacy. A potem było gorzej bo oto zaczęła się najdłuższa seria porażek w ekstraklasie. Razem siedem kolejnych przegranych.


Przełamanie przyszło trzy miesiące później, w meczu z tym samym zespołem. Pomogła przerwa w rozgrywkach i liga została w Krakowie.

Strona o tym meczu jest tu [1], a tu ekstraklasowe [2] i wszystkie [3] Pasów serie dobre i złe. A uważny czytelnik znajdzie, że poza pierwszą ligą bywało gorzej - najgorsza seria 11 kolejnych porażek zaczęła się w I, lecz zakończyła już w II.

niedziela, 29 sierpnia 2010, fortart

Polecane wpisy

  • Dopełnia się los klubu

    1970 "Czy nie znajdzie Cracovia nigdy prawdziwych ojców, a jedynie ojczymów i macochy?" - pytał w liście do Dziennika Polskiego sympatyk KS zmartwio

  • Cracovia testuje nowość w przepisach

    1925 Cracovia - Sparta Kraków 10:0. Wynik piękny, ale jeszcze coś miał w sobie ten mecz. Po raz pierwszy, jeszcze testowo, zagrano wg nowych przepisów o spalony

  • Towarzyski uznany za ligowy

    1953 31 października 1953. Ogniwo Kraków (czyli Cracovia) powinno grać mecz ostatniej kolejki z Unią Chorzów (czyli Ruchem). Ale nie gra. Kilku zawodników chorz

Komentarze
2010/08/29 15:41:17
A ja przypomnę pewną historię.
31 października 1953 remis w meczu towarzyskim z Ruchem uratował dla Cracovii ekstraklasowy byt. Jak to możliwe? Z powodu braku wolnych terminów, wynik meczu 0:0 uznano za oficjalny i właśnie ten punkt uratował Cracovię przed spadkiem a Ruchowi pogorszył znakomite statystyki (i tak najlepsze w dziejach ligowej walki o tytuł).

Historia znowu zatoczyła koło. W 1935 remis Ruchu z Cracovią oznaczał degradację Pasów, remis w 1953 zapewnił im utrzymanie. Choć tylko na rok.

Pozdrawiam Cracovię i autora a życzę... zwycięstw w lidze. Najwyższy czas...
-
2010/08/29 23:03:50
Dziękuję to bardzo ciekawe co napisałeś. Pozwolę sobie kiedyś to wykorzystać na tym blogu. O meczu z 1935 pisałem kiedyś w notce "Do widzenia z ligi" fortart.blox.pl/2010/02/Do-widzenia-z-ligi.html, pewnie kiedyś napiszę więcej o wielkich meczach Cracovii z Ruchem bo przed wojną często one o tytule decydowały (dla Ruchu zazwyczaj :) ).

Natomiast nie bardzo mogę się zgodzić, że punkt w tym meczu uratował Cracovię przed spadkiem. Końcówka tabeli bez tego meczu wyglądała tak.

10. Cracovia 21 16 23-30
11. Odra Opole 22 16 25-38
12. Lechia Gdańsk 21 12 20:33


-
Gość: , 89.107.158.*
2010/08/30 18:37:18
Niech będzie. Ja nigdy Cracovii źle nie życzyłem!

Trzy razy pod rząd (1933, 1934, 1935) decydowały bezpośrednio o tytule dla Ruchu. Historia bez analogii.
-
2010/08/30 18:41:35
To wcześniej było moim wpisem. Pośpiech zawsze ma negatywne skutki...